środa, 30 lipca 2008

ps

zapomniałam napisać, że a propos wystawy street artu, dostawało się mapę okolic Tate, miejsca w Londynie, które nazywa się Southwark i rozciąga się na południowym brzegu Tamizy, gdzie zostały jeszcze poczynione inne malunki na ścianach okolicznych budynków i można było sobie uczynić wycieczkę, której to nie omieszkałam sobie zafundować. choć z mapami to ja mam trochę na bakier czasem, ale dałam radę, bo chociaż mam ten bakier, to zadziwiająco zawsze daję radę, a i innych czasem udaje mi się do celu doprowadzić (tak tak, z moim w przestrzeni brakiem orientacji). w każdym razie malunki były jedne fajniejsze, inne mniej fajne, ale oprócz malunków podczas owej wycieczki napotkałam dwa szczury. chciałam im nawet zrobić zdjęcie, ale postanowiły schować się na mój widok pod opakowanie po czipsach, i nie chciały wyleźć, ewidentnie z mojego powodu. ale widziałam chyba pierwszy raz w życiu uliczne szczury prawdziwe.

2 komentarze:

  1. Jo, stara, Ty masz ten dar na maxa. Ty zawsze trafiasz, gdy pilotem jesteś

    OdpowiedzUsuń