wtorek, 4 sierpnia 2009

wrocław karma* cz. 1 pierwsze impresje

*ponieważ ten wpis jest dedykowany członkom wycieczki wrocławskiej, może zostać niezrozumiany przez niewtajemniczonych. tym niniejszym tłumaczę, że jego konwencja wzięła się z aplikacji zła karma na facebooku, za pomocą której można sobie wysyłać różne głupie, złe karmy, i która stała się jednym z kilku motywów przewodnich wrocławskiego weekendu. te jednak niech pozostaną członków wycieczki tajemnicą.


jedziesz do wrocławia i to miasto natychmiast trafia na twoją listę ulubionych miast karma
nie masz za dużo czasu, żeby je zobaczyć, bo oglądasz filmy na festiwalu karma, ale filmy są przynajmniej w większości tego warte karma
odwiedzasz jednak kilka fajnych miejsc karma i poprzysięgasz sobie, że tu wrócisz niebawem karma
(bo to miasto jest piękne, a do tego już na pierwszy rzut oka widać, że ktoś o nie po prostu dba - wielki szacun)
kulminacją wyjazdu jest wyczekiwany koncert junior boys, przed którym rozpętuje się burza z piorunami karma i koncert jest opóźniony karma, gdyż plastikowy dach nad dziedzińcem arsenału może nie wytrzymać naporu wody karma (a leje jak z cebra karma)
koncert jednak odbywa się i stoisz zahipnotyzowana i wbita w ziemię na tym dziedzińcu karma i słyszysz te wszystkie piosenki które mieliłaś tyle razy w kółko w swoim żarówiastym odtwarzaczu mp3, i słyszysz je naprawdę na żywo karma i nie możesz w to uwierzyć karma, i że one mogą brzmieć jeszcze lepiej karma i nie możesz nawet śpiewać bo odbiera ci mowę i ściska gardło i jesteś speechless, speechless karma
i kiedy mówisz "boże, chciałabym, żeby oni nigdy nie przestali grać" to okazuje się, że to właśnie była ostatnia piosenka karma i goodnight karma, i znowu zaczyna lać karma
ale i tak jesteś szczęśliwa i wzruszona karma, a kiedy wracasz z ziomalkami do hostelu w deszczu karma i przemakacie do suchej nitki karma i chlupie wam w butach karma, to czujesz się, jakbyście miały znowu siedemnaście lat karma (i dodatkowo się cieszysz straszliwie, że to te same ziomalki karma)

zaliczasz baaardzo udany wyjazd karma, bo wszystko na nim gra - muzyka, filmy, miasto, no i ekipa wycieczkowa, która rządzi karma! ;)

na koniec wraca do ciebie cała wysłana zła karma karma, i następnego dnia leżysz w łóżku karma i zastanawiasz się, ile jeszcze pożyjesz karma


2 komentarze:

  1. Wrocławia nie da się nie lubić - moja miłość od zawsze - Wroclove w końcu.
    a "Karma is a funny thing."

    OdpowiedzUsuń