poniedziałek, 11 maja 2009

małosłów

występuje ostatnio na tej miejscówce zupełnie
wielobraz, trochędźwięk,
ale zdecydowanie małosłów
(jak by powiedział kolega em.en, same głupoty, i nic do czytania)
ani słowa o powtórnej stołecznej wyprawie, znów bardzo przemiłej, a w dodatku okraszonej zdaniem egzaminu, co będzie można sobie certyfikat w antyramy oprawić i nad biurkiem powiesić
w biurze biurkiem
albo że nastąpił wysyp zaproszeń ślubnych, na których zaprasza się stevena
albo że wyrosła kolendra, i tymian, a bazylia też ostatnio wystrzeliła, najbardziej ociąga się rozmaryn
oraz następuje apogeum wypadania sierści, skutkiem czego psa można skubać niczym kurczaka, a i tak się nie kończy
nic się nie kończy, jak śpiewa artysta, "nothing is ever finished"

wszystko tak ciurkiem leci, że słowa się nie osadzają prawie
mało się ich wytrąca, bliższy im stan lotny

ulotny

ale
ile można ciągle gadać




2 komentarze:

  1. Nocny pociąg z mięsem.... wyjątkowo pojarane te foty dziś.

    OdpowiedzUsuń