jest coś w tym, że nad ranem jest ta godzina samobójców.
o świcie wszystko się wydaje takie wynaturzone. blade, karykaturalne, pogmatwane. zagrażające i nierozwiązywalne.
na szczęście jak się człowiek obudzi kilka godzin później, to już normalnie dzwoni się umówić do fryzjera i wszystko gra.
no a u fryzjera, to wiadomo, zachodzi czyste szczęście. ale to dopiero w sobotę.