środa, 30 września 2009

środowe słowo

a dzisiaj z samego rana o ósmej sto pięćdziesiąt usiadłam przy biurku (tak, l4 się już skończyło). i przywitało mnie słowo. dwa słowa właściwie, wołające do mnie ze szczytu kartki otwartego słownika, rozpostartego na owym biurku.
a słowa te brzmiały: funny bone.
jak się okazuje, funny bone to to miejsce na łokciu, w które jak się człowiek uderzy, to trafia w nerw i mu tak zwany prąd idzie przez całą rękę i wcale nie jest to fajne.

dobrze się czegoś nowego nauczyć, nawet w środę z rana.